W wiadomościach służbowych, raportach czy CV nadal regularnie pojawia się forma „wziąść”. Często wynika to z przekonania, że skoro mówi się „trząść”, „siąść”, to i „wziąść” brzmi jakoś „bardziej poprawnie” niż „wziąć”. Źródłem problemu jest mieszanie różnych wzorów odmiany i słuchanie tego, jak ludzie mówią, zamiast patrzeć na to, jak się pisze. Prawidłowa forma jest jedna: wziąć. Zrozumienie, skąd błąd się bierze i jak go raz na zawsze wyeliminować, realnie podnosi jakość komunikacji w pracy i chroni przed wpadkami w ważnych dokumentach. Poniżej zebrano konkretne wskazówki, jak tę formę zapamiętać i stosować automatycznie.
„Wziąć” czy „wziąść” – która forma jest poprawna?
W języku polskim poprawna jest wyłącznie forma wziąć. Forma „wziąść” jest błędem językowym, który nie pojawia się w słownikach jako dopuszczalny wariant.
Warto to mieć w pamięci szczególnie w kontekście zawodowym. Literówka w luźnej rozmowie na komunikatorze przejdzie bez echa, ale ten sam błąd w:
- ofercie handlowej,
- piśmie do urzędu,
- mailu do zarządu,
- ogłoszeniu o pracę
od razu obniża wiarygodność autora. Niezależnie od branży.
Poprawna forma to zawsze: wziąć. Słowo „wziąść” w oficjalnym piśmie wygląda jak czerwone podkreślenie na egzaminie z polskiego.
Skąd w ogóle bierze się „wziąść”?
Forma „wziąść” nie wzięła się znikąd. Jest wynikiem dość naturalnego, ale jednak błędnego skojarzenia. W języku polskim istnieje sporo czasowników zakończonych na „-ąść”:
- siąść,
- trząść,
- złączyć – złączyć się → złączyć / złączył, (tu słychać podobny układ głosek),
- wdrożyć – wdrożą, choć już z inną budową, ale podobnym „szumiącym” brzmieniem.
Do tego dochodzi jeszcze wymowa potoczna. W mowie codziennej końcówki zmiękczają się, zlewają, głoski „ć” i „ść” bywają słyszalne niejednoznacznie. Ucho słyszy więc coś na granicy „wziąć” i „wziąść” – stąd częste pomyłki w piśmie.
Problem wzmacnia fakt, że język polski jest pełen wyjątków. Skoro jest „siąść”, komuś łatwo przychodzi dopasowanie „wziąć” do znajomego już wzoru. Niestety – tym razem intuicja zawodzi.
Dlaczego „wziąć” jest poprawne – w prostym ujęciu
Bez wchodzenia w zawiłe opisy lingwistyczne, wystarczy prosta obserwacja: „wziąć” odmienia się tak samo jak „wziął”. W odmianie przez osoby konsekwentnie pojawia się „ą” bez „ś” na końcu bezokolicznika:
- wziąć,
- wziął,
- wzięła,
- wzięli,
- wzięłam, wzięliśmy itd.
Gdyby forma „wziąść” była prawidłowa, trzeba by było mówić i pisać: „wziąsł”, „wziąsła”, „wziąśli” – co od razu brzmi sztucznie i nienaturalnie. Taka forma się nie pojawia, bo nie pasuje do żadnego utrwalonego w polszczyźnie wzorca.
Sam czasownik „wziąć” pochodzi od „brać”. Tę parę warto w głowie skleić: „brać – wziąć”, a nie „brać – wziąść”. To prosty sposób na wewnętrzną kontrolę: jeśli w zdaniu pasuje „brać”, w bezokoliczniku będzie „wziąć”.
Gdzie najczęściej pojawia się błąd „wziąść” w pracy?
W komunikacji zawodowej błąd z „wziąć/wziąść” najczęściej pojawia się w tych samych typach zdań. Warto je przećwiczyć na konkretnych przykładach.
Najbardziej typowe konstrukcje:
- „Proszę to wziąć pod uwagę przy planowaniu budżetu.”
- „Zespół powinien wziąć odpowiedzialność za ten projekt.”
- „Przed podjęciem decyzji warto wziąć pod uwagę ryzyko reputacyjne.”
- „Należy wziąć poprawkę na sezonowość sprzedaży.”
Po zamianie na „wziąść” każde z tych zdań traci profesjonalny charakter. W wewnętrznym czacie może to zostać zignorowane, ale w dokumencie dla klienta czy zarządu zostanie zauważone natychmiast.
Proste sposoby, żeby raz na zawsze zapamiętać „wziąć”
Nie każda osoba ma potrzebę zagłębiania się w teorię językoznawczą. W praktyce pracy biurowej przydają się krótkie, łatwe do przywołania skojarzenia.
1. Zastąp „wziąć” słowem „brać”
Najprostsza metoda kontroli to szybki test zastępczy. Jeśli w zdaniu pasuje forma „brać”, to poprawny bezokolicznik to zawsze wziąć.
Przykłady:
- „Musimy wziąć pod uwagę…” → „Musimy brać pod uwagę…” – brzmi naturalnie, więc „wziąć” jest prawidłowe.
- „Proszę to wziąć do siebie.” → „Proszę to brać do siebie.” – nadal ma sens, więc znów „wziąć”.
Przy „wziąść” taki test od razu wypada słabo, bo forma „braść” po prostu nie istnieje.
2. Zapamiętanie pary: „usiąść – wziąć”
Ciekawym trikiem jest skojarzenie dwóch podobnie brzmiących czasowników, które jednak kończą się inaczej:
- usiąść – końcówka -ąść,
- wziąć – końcówka -ąć.
Jeden ma „ś”, drugi nie. Można pomyśleć o nich jak o parze „specjalnych przypadków”. Zamiast mechanicznie dopasowywać „wziąć” do „usiąść”, lepiej zapamiętać, że właśnie się różnią i to jest w porządku. Język polski ma sporo takich „nieparzystych” słów.
3. Kontrola automatycznym narzędziem – ale z głową
W wielu programach do pisania automatyczny słownik podkreśli „wziąść” jako błąd i zaproponuje poprawną formę. To pomocne, ale nie powinno zastępować świadomości. W realnych sytuacjach zawodowych liczy się umiejętność napisania poprawnej wersji:
- na kartce podczas spotkania,
- na flipcharcie w trakcie warsztatu,
- w szybkim mailu z telefonu, gdzie słownik bywa wyłączony lub zmienia słowa w nieoczekiwany sposób.
Automatyczna korekta to wygodne wsparcie, ale najlepiej traktować je jako uzupełnienie, a nie jedyne zabezpieczenie.
„Wziąć” w kontekście rozwoju zawodowego
Dbałość o tak „małe” elementy jak poprawna forma jednego czasownika realnie wpływa na wizerunek zawodowy. W komunikacji pisemnej już kilka literówkowych wpadek wystarczy, by w głowie odbiorcy pojawiła się etykietka: „niechlujny”, „niedokładny”, „nieprzygotowany”.
W praktyce rekrutacyjnej często zwraca się uwagę nie tylko na treść CV i listu motywacyjnego, ale też na:
- spójność językową,
- poprawność ortograficzną,
- styl i ton tekstu.
Kandydat, który w kilku miejscach wpisuje „wziąść”, wysyła niezamierzony sygnał: „nie sprawdzam dokładnie tego, co podpisuję własnym nazwiskiem”. W niektórych zawodach – zwłaszcza związanych z komunikacją, marketingiem, HR, obsługą klienta – to poważny minus.
Podobnie w codziennym funkcjonowaniu zespołu. Osoba, która pisze poprawnie, jest częściej proszona o:
- sprawdzenie ważnych maili,
- przygotowanie ofert,
- zredagowanie prezentacji dla klienta.
To z kolei naturalnie pcha w stronę bardziej odpowiedzialnych zadań i częstszych kontaktów z kluczowymi osobami w firmie.
Jak ćwiczyć poprawne użycie „wziąć” na co dzień?
Forma „wziąć” szybko wchodzi w nawyk, jeśli świadomie zacznie się ją obserwować w tekstach czytanych na co dzień. Najprostszy „trening” wygląda bardzo prosto.
Warto:
- zwracać uwagę na pojawiające się w mailach i artykułach formy „wziąć” i podświadomie je utrwalać,
- od razu poprawiać się na czacie służbowym, jeśli ręka mimo wszystko napisze „wziąść”,
- przed wysłaniem ważnego dokumentu rzucić okiem na wszystkie czasowniki w formie bezokolicznika – to często miejsca, gdzie wkradają się błędy.
Po kilku tygodniach takiego „mikrotreningu” forma „wziąść” zaczyna wręcz kłuć w oczy. I o to chodzi – właśnie ten dyskomfort pomaga później pisać poprawnie automatycznie.
Podsumowanie – jedno słowo, realna różnica w odbiorze
W polszczyźnie zawodowej nie ma miejsca na formę „wziąść”. Poprawne jest wyłącznie wziąć, a błąd w tym jednym słowie potrafi skutecznie odwrócić uwagę odbiorcy od merytorycznej treści dokumentu. Im bardziej formalny kontekst – umowa, oferta, pismo urzędowe, raport – tym mocniej taki szczegół działa na niekorzyść autora.
Świadome opanowanie poprawnej formy nie wymaga skomplikowanej teorii. Wystarczy zapamiętać parę „brać – wziąć” i kilka razy sprawdzić swoje teksty pod tym kątem. To drobna inwestycja, która procentuje bardziej profesjonalnym wizerunkiem w każdej branży, gdzie ceni się rzetelność i dbałość o szczegóły.
